W Rumunii

Pierwszy polski portal w całości poświęcony Rumunii

Polityka

Koronawirus w Rumunii. Przedłużony stan wyjątkowy, wybory na horyzoncie

Wybory lokalne mają się odbyć już w lipcu, a na przełomie obecnego i przyszłego roku mieszkańcy Rumunii wybiorą swoich przedstawicieli do parlamentu

Od początku epidemii koronawirusa rządząca Rumunią Partia Narodowo-Liberalna (Partidul Național Liberal; PNL), wyczuła oczekiwania społeczne i wprowadziła surowe restrykcje. Najbliższe miesiące wiązać się jednak będą najpewniej z ogólnoświatowym kryzysem, a to oznacza prawdziwy sprawdzian dla PNL. Wybory lokalne mają się odbyć już w lipcu, a na przełomie obecnego i przyszłego roku mieszkańcy Rumunii wybiorą swoich przedstawicieli do parlamentu. W razie potężnego kryzysu do głosu mogą dojść populiści, antyestablishmentowa opozycja, a także pozbawiona w ubiegłym roku władzy Partia Socjaldemokratyczna.

Pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem wykryto w Rumunii pod koniec lutego. Rozprzestrzenieniu COVID-19 sprzyjała spora emigracja we Włoszech i Hiszpanii. Według rządowych szacunków przez pierwszy miesiąc epidemii do kraju łącznie wróciło 200 tysięcy emigrantów zarobkowych. Wrócił także temat niedofinansowanej służby zdrowia. Największymi punktami rozprzestrzeniania się koronawirusa zostały szpitale, których personel nie dysponował profesjonalnymi środkami ochrony osobistej. Symbolem sytuacji w rumuńskiej służbie zdrowia był fakt, że minister Victor Costache podał się do dymisji zaledwie kilkanaście dni po tym, jak ponownie stanął na czele ministerstwa zdrowia po rekonstrukcji rządu.

Rząd Orbana wyczuł nastroje społeczne i – podobnie jak w Polsce – wprowadził surowe restrykcje (fot. gov.ro)

Mocne obostrzenia zgodne z oczekiwaniami społeczeństwa

Masowa emigracja w poszukiwaniu lepszego życia i fatalny stan służby zdrowia to problemy, z którymi Rumunia zmaga się nie od dzisiaj. Sytuacja w szpitalach mogłaby negatywnie wpłynąć na poparcie dla socjaldemokratów, którzy z krótkimi przerwami rządzili Rumunią od upadku komunizmu. W ubiegłym roku Partia Socjaldemokratyczna (Partidul Social Democrat; PSD) straciła jednak koalicjanta, przez co powołany został rząd techniczny. Na jego czele stanął Ludovic Orban (PNL), którego mniejszościowy rząd zdobył wotum zaufania w bardzo podzielonym politycznie parlamencie. Nowa władza także musi liczyć się z konsekwencjami wynikającymi z epidemii koronawirusa.

Pierwszy przypadek koronawirusa w Rumunii został zdiagnozowany 26 lutego. Rząd Orbana wyczuł nastroje społeczne i – podobnie jak w Polsce – wprowadził surowe restrykcje. Obywatele są zobowiązani do pozostania w domach, a każde wyjście musi mieć uzasadnienie – i to potwierdzone na własnoręcznie spisanym dokumencie. Wyjście z domu jest zresztą ograniczone przez fakt, że nieczynne są restauracje i galerie handlowe, zamknięto także szkoły. Warto zwrócić uwagę na opublikowany na początku marca sondaż, który dawał PNL 40%-owe poparcie. Podjęcie niedługo później decyzji zgodnych z oczekiwaniami społeczeństwa nie poprawiło notowań partii.

Ciąg dalszy obostrzeń

Stan wyjątkowy wprowadzono w połowie marca z inicjatywy prezydenta Klausa Iohannisa (wywodzącego się z rządzącej obecnie PNL). Rząd uznał, że restrykcje muszą zostać przedłużone między innymi po tym, jak wszystkie szpitale w Suczawie (Suceava) zostały sparaliżowane przez wykryte przypadki koronawirusa. Miasto znajdujące się w północno-wschodniej części kraju zostało praktycznie zamknięte. To właśnie tam, na równi z Bukaresztem, pojawiało się najwięcej przypadków nowych zakażeń. Niemal jednocześnie pojawił się pomysł przedłużenia stanu wyjątkowego o kolejny miesiąc, do 14 maja. Jak wynikało z badań opinii publicznej, społeczeństwo w większości akceptowało dalszy ciąg obostrzeń.

Pomysł przedłużenia stanu wyjątkowego spotkał się początkowo ze sprzeciwem części opozycji. Pojawiły się między innymi głosy, że rząd zamierza zrobić z Rumunii państwo policyjne. Ostatecznie mało który z parlamentarzystów głosował „przeciw”. Ewidentnie było to zwycięstwem obozu rządzącego. Należy pamiętać okoliczności, w jakich PNL objęło władzę i mieć na uwadze, że jej utrzymanie nie jest oczywiste. Rząd idealnie wykorzystał fakt, że na tym etapie społeczeństwo akceptowało, a wręcz domagało się ostrej walki z wirusem zagrażającym całemu krajowi. Taka sytuacja nie musi jednak trwać wiecznie.

Pomoc państwa więc istnieje, ale z negatywnych skutków kryzysu i tak będą rozliczani rządzący

Gospodarka także ma wirusa

Jeszcze w ubiegłym roku Rumunia mogła pochwalić się najniższym w historii bezrobociem, którego skala wynosiła zaledwie 3,9% oraz wzrostem gospodarczym bliskim 5%. Trudno ocenić, jaki dokładnie wpływ na gospodarkę będzie miał koronawirus, ale z pewnością wielu ludzi straci pracę – przynajmniej tymczasowo. Teraz coraz częściej pojawiają się opinie, że bezrobocie osiągnie poziom przynajmniej 8 procent. Zwiększają się nakłady państwa w wielu dziedzinach, stąd zwiększony deficyt budżetowy zakładany przez ministerstwo finansów na poziomie 6,7%. Niepokojących sygnałów jest więcej. Jednym z nich jest rating Rumunii, który agencja Fitch obniżyła ze stabilnego na negatywny.

Chwilę po wprowadzeniu stanu wyjątkowego rząd ogłosił szereg programów wspierających gospodarkę. Firmy mogą między innymi liczyć na pokrycie 75% wynagrodzenia pracowników (ale tylko do poziomu 75% średniej krajowej) w branżach najbardziej dotkniętych skutkami epidemii. Przedsiębiorcom zaoferowano też zwrot VAT-u oraz nieoprocentowane pożyczki, co ma na celu wprowadzenie do obrotu większą ilość gotówki. Pomoc państwa więc istnieje, ale z negatywnych skutków kryzysu i tak będą rozliczani rządzący, co na pewno wykorzysta konkurencja. Można więc powiedzieć, że od obecnych decyzji zależy wynik nadchodzących wyborów. Przed walką o parlament Rumuni wybiorą swoich przedstawicieli do samorządów.

Na mniejszej popularności dwóch głównych partii korzystają mniejsze ugrupowania

Trudne polityczne wybory

Wybory lokalne mają się odbyć już w lipcu. Wprowadzone zostały przepisy mogące je przesunąć w czasie wraz z całym procesem przygotowań (chodzi np. o zbiórkę podpisów). W tym momencie przesunięcie pierwotnego terminu czy sposób organizacji głosowania nie jest jeszcze tematem numer jeden, choć pojawiają się pierwsze dyskusje na ten temat. Politycy jednak walczą o poparcie. Jeszcze na początku roku sondaże dawały PNL rekordowe 47%. W badaniu opublikowanym 2 marca było to już nieco ponad 40%. Niecały miesiąc później partia rządząca cieszyła się poparciem 36,7% respondentów. W ostatnim sondażu spadek zanotowała też PSD (z 25,8% do 23,9%).

Na mniejszej popularności dwóch głównych partii korzystają mniejsze ugrupowania, takie jak USR (Uniunea Salvați România; Unia Zbawienia Rumunii) czy PLUS (Partidul Libertății, Unității și Solidarității; Partia Wolności, Jedności i Solidarności). Oba ugrupowania mają charakter antyestablishmentowy i startowały już razem w wyborach prezydenckich i do Parlamentu Europejskiego. Osiągały w nich wyniki odpowiednio 15 i 22% poparcia. Obecnie razem mogą liczyć na 19%. W czasach kryzysu antysystemowi politycy zyskują na popularności. Prawdopodobnie nie grozi nam przejęcie władzy przez sojusz USR-PLUS, ale wiele wskazuje na to, że to właśnie to środowisko polityczne będzie miało szansę współtworzyć przyszły rząd.

Michał Torz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ