W Rumunii

Pierwszy polski portal w całości poświęcony Rumunii

Widok-na-Rimete-z-Seklerskiej-Skaly
Kultura i turystyka

Rimetea i Góry Trascău

Dla zainteresowanych Rumunią banalną oczywistością będzie wskazanie, że to magiczny kraj. A co jeśli powiem, że jest w Siedmiogrodzie taka wioska, w której cuda dzieją się codziennie? W jednej ze wsi położonych u podnóża Gór Trascău słońce wschodzi dzień w dzień dwa razy. Miejscowość położona jest w cieniu znajdujacej się na wschód od niej majestatycznej góry, która blokuje przez kilka godzin dziennie promienie słoneczne, choć wokół wszędzie jest jasno. Dopiero po dłuższej chwili od wschodu słońca znajduje się ono na tyle wysoko na widnokręgu by mieszkańcy wsi mogli pocieszyć sie nieco jego promieniami

W maju 2017 r. udało mi się spalić nieco słońcem na brzegu Jeziora Razim w Dobrudży. Po kilku dniach spędzonych w tym gorącym zakątku Rumunii, gdzie można było spotkać osiedla rosyjskojęzycznych Lipowian, rzuciło mnie do Siedmiogrodu, w Góry Trascău. Stanowia one fragment Gór Zachodniorumuńskich (Apuseni). W rejony te przyciagnęła mnie robiaca ogromne wrażenie Seklerska Skała (Piatra Secuiului/Székelykő) górująca nad urokliwą wsią Rimetea. Trochę zdziwiłem się nazwą nawiązującą do Seklerów uważających sie za potomków Hunów – mieszkają oni bowiem duzo dalej na wschód, w wewnętrznym łuku Karpat. Jak się jednak okazało, w tej części Siedmiogrodu, w dwóch wioskach – Colțești i Rimetea większość ludności jest madziarskiego pochodzenia. Jest to o tyle ciekawe, że Apuseni przez wieki były bastionem transylwańskiej rumuńskości. To własnie tu, w oddaleniu od głównych traktów, w przepastnych lasach i jaskiniach ukrywali się rumuńscy powstańcy Horii i Avrama Iancu. Skąd zatem osiedla Węgrów? Prawdopodobnie przyciagnęła ich tu założona jeszcze w średniowieczu kopalnia złota, do obsługi której potrzeba było licznych rzemieślników, których raczej nie rekrutowano spośród wołoskich pasterzy. Ponadto osiedlali się tutaj Sasi i Szwabowie, a także inni przybysze z Europy Zachodniej, ktorych jednak nie było aż tak wielu i wtopili się w madziarskojęzyczną większość. Na marginesie można wspomnieć, że węgierska nazwa Rimetei to Torockó, a Colțești to Torockószentgyörgy. Warto zapamietać, bo mieszkańcy tej gminy są bardzo dumni ze swojej odrębności i swojego dziedzictwa. Są jednocześnie w wiekszości wyznawcami unitarianizmu, czym odróżniają się zarowno od prawosławnych Rumunów jak i od swoich katolickich pobratymców.

Do Colțești i Rimetei dotrzeć można np. busami jeżdżącymi spod dworca kolejowego w Aiud. Nie powinno być też problemu ze złapaniem autostopu. W interesujace mnie okolice dotarłem właśnie łącząć te dwa sposoby podróży. Najpierw sympatyczny chlopak gnał w deszczu swoim dostawczakiem przez budzące sie do życia Aiud, po to by dogonić swojego kolege, który chwilę wcześniej ruszył szkolnym autobusem zabrać dziatwę z Colțești i Rimetei do szkół, a potem, już na spokojnie załapałem się na wspomniany kurs szkolny. Szybko dotarłem do Colțești i na dzień dobry postanowiłem wypić kawę na stacji benzynowej. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że praktycznie wszyscy wokół będa porozumiewać się po węgiersku – co prawda uwagę powinny zwrócić madziarskie napisy, ale umysł bez kawy, po niewielkiej ilości snu nie funkcjonował zbyt dobrze. Na maleńkiej stacji benzynowej przy drodze do Rimetei wyrażona po rumuńsku prośba o kawę została zignorowana. Dopiero użycie jedynego znanego mi słowa po węgiersku (Lengyel – Polak) i wyraźne zaznaczenie, że nu vorbesc limba maghiară – nie mówię po węgiersku,  pozwoliło nawiązać bliższy kontakt.

Seklerska-Skala-we-mgle

Sama Rimetea zachwyca swoją architekturą i schludnością. Większość budynków utrzymana jest w tym samym stylu – są murowane, pobielone i pokryte dachówką. Wieś żyje w dużej mierze z turystyki. Nie powinniśmy mieć problemu ze znalezieniem kwatery albo miejsca, w którym możemy coś przekąsić. Poza tym na tyłach cerkwi (wybudowanej w latach 20. raczej jako symbol rumuńskiego panowania niż dla realnej potrzeby wspólnoty prawoslawnej) jest calkiem spore muzeum etnograficzne pokazujace historię i kulturę tych terenów. Siłą rzeczy większość turystów odwiedzających to miejsce pochodzi z Węgier, ewentualnie z Niemiec, ale informacja dostepna jest też po angielsku. Najwspanialsze jednak w okolicy atrakcje zafundowala Matka Natura. Przede wszystkim wyrastająca na wysokość ponad 1100 m z płaskich pól,  monumentalna Seklerska Skała. Wygląda groźnie, szczególnie kiedy jej zbocza pokryte są mgłą. Podejście na szczyt jest strome ale nie powinno stanowić problemu. Kiedy dotrzemy na szczyt ukaże nam się panorama Rimetei i pasmo gór Trascău leżące po drugiej stronie wioski. Co ważne, szczyt leży bardzo blisko centrum wsi i powinniśmy być w stanie wejść na niego w ciągu półtorej godziny. Polecam następnie przejść się grzbietem Skały w kierunku południowym, po to by zejść do Colțești, gdzie w miejscowym barze można pokrzepić się pyszną i tanią palinką. Jak to często bywa, zejście z góry jest trudniejsze niż wejście na nią. Piatra Secuiului nie jest wysokim szczytem, ale dość stromym i skalistym, dlatego warto założyć porządne buty. Byłem świadkiem zejścia grupy studentów z Klużu – jedna z dziewczyn ubrana w adidasy była praktycznie znoszona przez kolegów, ponieważ nie była w stanie stawiać pewnie kroków w trudnym terenie.

Poza tym w okolicy Colțești znajdziemy ruiny średniowiecznego zamku z końca XIII w., który został wzniesiony po niszczycielskich najazdach mongolskich. Znajduje się nieco na zachód od wioski. Dojście jest dobrze oznaczone i proste, nie popełniajcie tylko mojego błędu próbując skrócić sobie drogę i drapiąc się na stromy grzbiet wzgórza – ścieżka doprowadzi na szczyt może nieco dłuższą ale zdecydowanie wygodniejszą trasą. Z zamkowego wzgórza można podziwiać widok gór wokół, szczególnie zjawiskowo wygląda sylwetka Seklerskiej Skały i widoczny w oddali Cheile (Wąwóz) Vălișoarei.

Seklerska-Skala

Kolejną propozycją na wycieczkę może być wyjście na czerwony szlak na zachód od Rimetei, który poprowadzi w góry i da możliwość zejścia do zamku w Colțești. jeśli wybierzecie tą trasę wiosną lub latem prawdopodobnie będziecie tonąć w soczystej zieleni krzewów, niezbyt wysokich drzew i mokrej trawy. Buty łatwo przemoczyć bo pada tutaj dość często, ale naprawdę warto. Teren nie jest jakoś mocno eksploatowany turystycznie i mamy okazję zatopić się w naturę. Gdzieniegdzie spomiędzy drzew przeziera widok na pola i łąki Rimetei i Colțești poprzedzielane posadzonymi rzadko drzewami. W jakiś niepojęty sposób przypomina to uprawy tarasowe z Azji. Kolejne wrażenie towarzyszące mi w tej wycieczce polegało na tym, że miałem wrażenie znalezienia się na planie filmowym Jurrasic Park. Wokół soczysta zieleń, szczyty gór przykryte mgłą, czerwonawa ziemia i ani żywego ducha. Może przez tą atmosferę, albo po prostu z tego powodu, że szlak miejscami jest słabo oznaczony można się nieco pogubić. Ścieżki którymi sie poruszamy sa często zarośnięte trawą (może zmienia się to w szczycie sezonu), są momenty kiedy trzeba uważnie wybierać kierunek poruszania się. Zboczenie ze szlaku może być nieco bolesne, ponieważ rosnące wszędzie krzaki jeżyn drapią podczas próby przejścia na przełaj. Jeżeli będziecie zainteresowani dłuższą wędrówka górską do wyboru jest jeszcze mnóstwo szlaków w okolicy. Ciekawym pomysłem może być np. pokonanie praktycznie całych Gór Trascău, z południa na północ, z okolic Jeziora Ighiel do Seklerskiej Skały. Przygoda ta oprócz podziwiania uroku gór pozwoli na zobaczenie kilku wąwozów, jaskiń i wodospadów. Zobaczymy też jak zmienia sie przestrzeń kulturowa – jak rumuńskie drewniane chaty z bardzo stromymi dachami krytymi strzechą, rozrzucone po wzgórzach,  zamieniają się w ciasno przylegające do siebie murowane, bielone domki Węgrów. Niesamowitym wrażeniem musi być znalezienie sie w tych górach wczesną jesienią, kiedy liście zaczynaja zmieniać kolory. Podejrzewam, że intensywność i wysycenie barw może przyprawić każdego o szybsze bicie serca.

Tekst/fot. Piotr Przywojski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ