W Rumunii

Pierwszy polski portal w całości poświęcony Rumunii

bucovina-koncert-bielsko-biala-witt-wilczynski
Kultura i turystyka

Folkmetal łuku Karpat

Licząc od stycznia do września 2017, Polskę odwiedziło już sześć rumuńskich zespołów  metalowych. I to z najwyższej półki tego ekstremalnego gatunku muzycznego! Warto zatem pokrótce przypomnieć to, co działo się w klubach m.in. w Poznaniu, Krakowie, Warszawie czy Bielsku-Białej.
Na początek Dordeduh.

Na poznański koncert Dordeduh (muzyków, którzy kiedyś współtworzyli formację Negură Bunget a potem, po rozłamie w zespole poszli własną drogą) stawiła się nieliczna lecz  najwierniejsza grupa fanów. Miłośnicy (wśród nich i ja) atmosferyczno-folkmetalowo-transylwańskiego stawili się w ciepły, czwartkowy wieczór w klubie “U Bazyla” w sile około 60 osób.  Zespół będący na swojej, kolejnej już trasie europejskiej przejeżdżał przez Polskę w drodze z Niemiec do Estonii i po raz pierwszy zagrał w Polsce. Koncert (podobnie jak gig Bucoviny w Bielsku Białej, o czym później) zdecydowanie wart był wzięcia wolnego w pracy!

Dordeduh-rumunia-folk-metal

Świetna akustyka u Bazyla pozwoliła rozbudowanej muzyce Dordeduh zabrzmieć w pełni. Już pierwsze takty przywołały w mej pamięci ich koncert z sierpnia 2011, który zagrali w twierdzy w Alba Iulia, tym razem też zaczęli od dęcia w trombity i uderzania w cymbały. Następnie karpacki duch, ujęty w szerokie ramy, rozwinął skrzydła i popłynął przede wszystkim materiałem znanym z wydanej w 2012 płyty “Dar de duh”… Wcześniej Edmond (lider zespołu) zaprezentował, w krótkim, około półgodzinnym secie, swój inny projekt – Transceatla. Tutaj, również bazując na melodyjnie ujętym, przestrzennie brzmiącym folkmetalu muzycy osadzili brzmienia rocka progresywnego, zimnej fali i odrobinę technicznego deathmetalu.

Transcaetla-rumunia-folk-metal-

Negură Bunget – po raz ostatni…

Idąc na warszawski koncert Negury w ramach trasy “Baltics 2017” nie spodziewałem się, że będę widział i rozmawiał z Negru po raz ostatni… Zespół  tym razem przybył w czteroosobowym składzie, przez co wszelkie folkowe brzmienia szły “z komputera” a muzycy skupili się na klasycznym instrumentarium – gitary, bas i perkusja. Większość koncertu stanowił materiał z wydanej w 2016 roku płyty “Zi”, różniącej się od pozostałych krążków bardziej rozbudowaną dawką grania progresywnego i post-rockowego. Przyjemna nostalgia “Zi” udzieliła się około 50 fanom mrocznego grania, którzy mimo zimnej niedzieli stawili się do kameralnego, stołecznego klubu Metal Cave.

Gdy już wybrzmiało “Zi” fani domagali się bisów – i dostali je. Były to “Țara de dincolo de negură” i “Dacia hiperboreană” z płyty “Vîrstele pămîntului”. I jednocześnie dwa ostatnie utwory zagrane z Negru… Co ciekawe, mniej więcej w 2/3 koncertu, gitarzysta Tibor Kati zerwał strunę w swojej gitarze i w kolejnym kawałku grał na instrumencie otrzymanym od wiosłowego Antagonist Zero (fińskiego zespołu, który podczas tego gigu wystąpił w roli suppotu). To właśnie Tibor po raz pierwszy poinformował we wtorkowy wieczór, 21 marca 2017, na FB o śmierci Negru… Wcześniej zespół grał m.in. w Krakowie.

Metalowa muzica populara: E-An-na!

W przedostatni tydzień kwietnia do Polski przybyła świeża krew rumuńskiego folkmetalu, formacja E-An-Na. Ich debiutancki krążek “Jiana” został wydany w Polsce nakładem wydawnictwa Art Of The Night.  W zimny i wietrzny piątkowy wieczór Rumuni grali, jako trzecia formacja, w stołecznym klubie Voodoo. Od pierwszych dźwięków, młoda i pełna energii E-An-Na porwała ludzi do ruszenia się od stołów i klubowego bilarda.E-An-Na-rumunia-folk-metal

O ile Dordeduh czy Negura swoją atmosferyczną nostalgię budują na bazie blackmetalu, malując go archaicznym folkiem, tak E-An-Na to połączenie żywiołu muzica populara z melodyjnym i żywiołowym metalem. Growlujący wokalista prowadził dialog z wokalistką śpiewającą quasi-ludowo a i całkiem sprawnie wywijał flecikiem i dudami, he, he…  Ze względu na spory poślizg tego dnia (koncert rozpoczął się z około półtoragodzinnym opóźnieniem) kapele grały krócej – ale za to treściwie. Rumuni grali przede wszystkim materiał z debiutanckiego krążka i już przy kawałku “Sarba Ciobaneasca” sala tańczyła pogo połączone z tańcami ludowymi!E-An-Na_Ioana-rumunia-folk-metal

Uwagę zwracała też niziutka ale bardzo bitna kobitka grająca na klawiszach (Ioana Popescu), która wymiatała popularę przez cały czas trwania koncertu i której zaraz po koncercie gorąco gratulowałem (jak i całemu zespołu) znakomitego debiutu przed polską publicznością!

Bucovina – na Śląsku!

Nie będę ukrywał, że na ten koncert czekałem ponad pół roku, czyli praktycznie od momentu, gdy dowiedziałem się, że Bucovina wreszcie przyjedzie do Polski! Dzień koncertu nie był najszczęśliwszy (czwartek i już po urlopie) ale warto było wziąć dwa dni wolne w pracy. Publiczność dopisała i to z różnych stron Polski! Bucovina grała jako przedostatni zespół, po bardzo udanych gigach kapel z Tunezji i Polski a przed Australijczykami. Florin Ţibu i jego ekipa zaczęli od jednego ze swych najbardziej znanych kawałków „Luna peste vârfuri” i przez cały koncert przeplatali stare numery z nowymi. Przy trzecim kawałku Florin zapowiedział, że zagrają coś, co łączy językowo Polskę i Rumunię – utwór „Duh”.

Bucovina-rumunia-folk-metal

Ekipa Dacia Drum Bun (licznie przybyła na gig klubową Nyską) i moja skromna osoba włączyła się do scenicznego szału a gdy zespół zadedykował mi jeden z kawałków – tłum porwał mnie na ręce i zaniósł, ponad głowami, na scenę! Gdy Bucovina grała „Straję”, zrobiło się patriotycznie z powodu powiewających flag – polskiej i rumuńskiej, a na koniec zabrzmiał utwór „Mestecanis”. Było przezacnie a muzycy Bucoviny chętnie z nami po koncercie pogadali i pofocili, podobnie zresztą jak na pozostałych koncertach!

Autor: Witt Wilczyński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ