Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Turystyka

Chodzi o kościół pod wezwaniem Zaśnięcia Matki Boskiej w Strei - niewielkiej miejscowości leżącej w pobliżu Hunedoary

Kościół został wzniesiony na końcu XIII wieku, choć pierwsza wzmianka na jego temat pochodzi dopiero z roku 1392. Zbudowany został z kamienia, prawdopodobnie częściowo pozyskanego z rzymskich ruin, których ślady zostały odnalezione w pobliżu.

Niewielki kościół składa się z nawy i wieży. Wewnątrz wciąż widoczne są freski pochodzące z XIV wieku, które według jednej z inskrypcji namalowane zostały przez artystę o imieniu Grozie. Przedstawiają one sceny zwiastowania i glorii Chrystusa.

Fot. Basilica.ro

Już dzisiaj zaczynają się dwa ciekawe wydarzenia współorganizowane przez Instytut Polski w Bukareszcie. W Râșnov, w ramach Festiwalu Filmu i Historii (Festivalul de Film și Istorii) będzie można obejrzeć zarówno najnowsze produkcje, jak i klasyki polskiego kina. Z kolei w Timiszoarze w centrum sztuki Misc. będzie można zobaczyć wystawę poświęconej Polskiej Szkole Plakatu

Stowarzyszenie Filmowców Polskich oraz Instytut Polski w Bukareszcie zaprezentują w ramach Festiwalu Filmu i Historii w Râșnov filmy opowiadające o polskiej historii. Zobaczyć będzie można szeroki przekrój polskiej kinematografii - od Andrzeja Wajdy, aż po przedstawiciela najmłodszej generacji twórców – Jana Komasę. Zaplanowano projekcje takich filmów jak "Kanał", "Miasto 44", "Człowiek z marmuru" czy "Zapora". Projekt został sfinansowany ze środków MKiDN w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2021, w ramach programu dotacyjnego Instytutu Adama Mickiewicza „Kulturalne pomosty”.

Projekcje odbędą się w kinie Amza Pellea (str. Mihai Viteazul, tuż przy rynku). Szczegóły dotyczące prezentowanych filmów znaleźć można na stronie Instytutu Polskiego w Bukareszcie. Cały program dostępny jest na stronie festiwalu.

Tymczasem w Timiszoarze zaprezentowane zostaną prace najwybitniejszych przedstawicieli Polskiej Szkoły Plakatu. Wernisaż związany z otwarciem wystawy już dzisiaj o 20:00. Zbiór kilkudziesięciu prac pięćdziesięciu artystów oglądać można do 31 lipca w centrum sztuki "Misc.". Ekspozycja towarzyszy festiwalowi "Ceau, Cinema!".

"Oszczędność formy, nowatorskie liternictwo, fantazja, ironia i niezwykła umiejętność syntetycznego ujmowania rzeczywistości to cechy, które sześćdziesiąt lat temu rozsławiły na całym świecie polski plakat. Polska Szkoła Plakatu, jak nazywany jest nurt w sztuce, a nie fizycznie istniejąca szkoła, była przez lata światowym wzorcem projektowania artystycznego. Najciekawsze przykłady tej sztuki poświęcone filmowi, teatrowi i operze można zobaczyć na wystawie przygotowanej przez Instytut Polski w Centrum Sztuk Misc. w Timiszoarze, która w 2021 roku będzie Europejską Stolicą Kultury"

Szczegóły dotyczące wystawy znaleźć można na stronie centrum sztuki Misc.

Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

Do wypadku doszło w pobliżu niewielkiej miejscowości Fetești w okręgu administracyjnym Ialomița, podczas odbywającego się tam pokazu lotniczego. Na oczach kilku tysięcy widzów jeden z MiG-ów 21 runął na ziemię. Pilot zginął na miejscu. Miał 36 lat

MiG 21 Lancer należał do 86 bazy lotniczej stacjonującej właśnie w Fetești. Do wypadku doszło w sobotę o 13.30 lokalnego czasu. Wciąż badane są przyczyny wypadku. Początkowo zakładano na przykład, że pilot usiłował się katapultować, jednak nie ma na to jednoznacznych dowodów. Sorin Stoicescu, dawny szef lotnictwa cywilnego uważa, że pilot nie katapultował się aby uniknąć jeszcze większej tragedii. Do ostatniej chwili manewrował bowiem tak, aby samolot nie spadł na kilkutysięczny tłum obserwujący pokaz.

Na teren bazy lotniczej przyjechał minister obrony Mihai Fifor. Wszystkie samoloty pozostają na ziemi i będą dokładnie sprawdzone pod kątem sprawności technicznej.

W ciągu kilku ostatnich dni w środkowej i wschodniej Rumunii zanotowano ogromne opady deszczu, które w wielu miejscach doprowadziły do powodzi. Setki domów zostało zalanych, głównie w okręgach Bacău, Botoșani, Brașov i Covasna. Kilkaset osób zostało ewakuowanych. Obecnie deszcze ustąpiły i szacowane są straty

Według meteorologów ostatni raz podobna sytuacja miała miejsce czterdzieści lat temu. W tym roku w trakcie całego czerwca w niektórych regionach zanotowano opady 140 litrów wody na metr kwadratowy. Stąd powodzie, które dotknęły spory obszar kraju. Obecnie niebezpieczeństwo zostało zażegnane, a turyści odwiedzający omawiane regiony nie mają powodów do niepokoju.

Do najpoważniejszego zdarzenia doszło 30 czerwca w miejscowości Budila w pobliżu Braszowa, gdzie wezbrała niewielka rzeka Tărlung. Ogromne masy wody doprowadziły do zniszczenia kamiennego mostu kolejowego z początku XX wieku, który runął na oczach licznych świadków (video poniżej). Na szczęście w tym czasie nie przejeżdżał tamtędy żaden pociąg i nikomu nic się nie stało.

Linia kolejowa była do tej pory użytkowana przez prywatną spółkę. Na razie nie ma informacji o tym, czy i kiedy most będzie odbudowany.

Dla zainteresowanych Rumunią banalną oczywistością będzie wskazanie, że to magiczny kraj. A co jeśli powiem, że jest w Siedmiogrodzie taka wioska, w której cuda dzieją się codziennie? W jednej ze wsi położonych u podnóża Gór Trascău słońce wschodzi dzień w dzień dwa razy. Miejscowość położona jest w cieniu znajdujacej się na wschód od niej majestatycznej góry, która blokuje przez kilka godzin dziennie promienie słoneczne, choć wokół wszędzie jest jasno. Dopiero po dłuższej chwili od wschodu słońca znajduje się ono na tyle wysoko na widnokręgu by mieszkańcy wsi mogli pocieszyć sie nieco jego promieniami

W maju 2017 r. udało mi się spalić nieco słońcem na brzegu Jeziora Razim w Dobrudży. Po kilku dniach spędzonych w tym gorącym zakątku Rumunii, gdzie można było spotkać osiedla rosyjskojęzycznych Lipowian, rzuciło mnie do Siedmiogrodu, w Góry Trascău. Stanowia one fragment Gór Zachodniorumuńskich (Apuseni). W rejony te przyciagnęła mnie robiaca ogromne wrażenie Seklerska Skała (Piatra Secuiului/Székelykő) górująca nad urokliwą wsią Rimetea. Trochę zdziwiłem się nazwą nawiązującą do Seklerów uważających sie za potomków Hunów – mieszkają oni bowiem duzo dalej na wschód, w wewnętrznym łuku Karpat. Jak się jednak okazało, w tej części Siedmiogrodu, w dwóch wioskach – Colțești i Rimetea większość ludności jest madziarskiego pochodzenia. Jest to o tyle ciekawe, że Apuseni przez wieki były bastionem transylwańskiej rumuńskości. To własnie tu, w oddaleniu od głównych traktów, w przepastnych lasach i jaskiniach ukrywali się rumuńscy powstańcy Horii i Avrama Iancu. Skąd zatem osiedla Węgrów? Prawdopodobnie przyciagnęła ich tu założona jeszcze w średniowieczu kopalnia złota, do obsługi której potrzeba było licznych rzemieślników, których raczej nie rekrutowano spośród wołoskich pasterzy. Ponadto osiedlali się tutaj Sasi i Szwabowie, a także inni przybysze z Europy Zachodniej, ktorych jednak nie było aż tak wielu i wtopili się w madziarskojęzyczną większość. Na marginesie można wspomnieć, że węgierska nazwa Rimetei to Torockó, a Colțești to Torockószentgyörgy. Warto zapamietać, bo mieszkańcy tej gminy są bardzo dumni ze swojej odrębności i swojego dziedzictwa. Są jednocześnie w wiekszości wyznawcami unitarianizmu, czym odróżniają się zarowno od prawosławnych Rumunów jak i od swoich katolickich pobratymców. 

Do Colțești i Rimetei dotrzeć można np. busami jeżdżącymi spod dworca kolejowego w Aiud. Nie powinno być też problemu ze złapaniem autostopu. W interesujace mnie okolice dotarłem właśnie łącząć te dwa sposoby podróży. Najpierw sympatyczny chlopak gnał w deszczu swoim dostawczakiem przez budzące sie do życia Aiud, po to by dogonić swojego kolege, który chwilę wcześniej ruszył szkolnym autobusem zabrać dziatwę z Colțești i Rimetei do szkół, a potem, już na spokojnie załapałem się na wspomniany kurs szkolny. Szybko dotarłem do Colțești i na dzień dobry postanowiłem wypić kawę na stacji benzynowej. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że praktycznie wszyscy wokół będa porozumiewać się po węgiersku – co prawda uwagę powinny zwrócić madziarskie napisy, ale umysł bez kawy, po niewielkiej ilości snu nie funkcjonował zbyt dobrze. Na maleńkiej stacji benzynowej przy drodze do Rimetei wyrażona po rumuńsku prośba o kawę została zignorowana. Dopiero użycie jedynego znanego mi słowa po węgiersku (Lengyel – Polak) i wyraźne zaznaczenie, że nu vorbesc limba maghiară – nie mówię po węgiersku,  pozwoliło nawiązać bliższy kontakt.

Sama Rimetea zachwyca swoją architekturą i schludnością. Większość budynków utrzymana jest w tym samym stylu – są murowane, pobielone i pokryte dachówką. Wieś żyje w dużej mierze z turystyki. Nie powinniśmy mieć problemu ze znalezieniem kwatery albo miejsca, w którym możemy coś przekąsić. Poza tym na tyłach cerkwi (wybudowanej w latach 20. raczej jako symbol rumuńskiego panowania niż dla realnej potrzeby wspólnoty prawoslawnej) jest calkiem spore muzeum etnograficzne pokazujace historię i kulturę tych terenów. Siłą rzeczy większość turystów odwiedzających to miejsce pochodzi z Węgier, ewentualnie z Niemiec, ale informacja dostepna jest też po angielsku. Najwspanialsze jednak w okolicy atrakcje zafundowala Matka Natura. Przede wszystkim wyrastająca na wysokość ponad 1100 m z płaskich pól,  monumentalna Seklerska Skała. Wygląda groźnie, szczególnie kiedy jej zbocza pokryte są mgłą. Podejście na szczyt jest strome ale nie powinno stanowić problemu. Kiedy dotrzemy na szczyt ukaże nam się panorama Rimetei i pasmo gór Trascău leżące po drugiej stronie wioski. Co ważne, szczyt leży bardzo blisko centrum wsi i powinniśmy być w stanie wejść na niego w ciągu półtorej godziny. Polecam następnie przejść się grzbietem Skały w kierunku południowym, po to by zejść do Colțești, gdzie w miejscowym barze można pokrzepić się pyszną i tanią palinką. Jak to często bywa, zejście z góry jest trudniejsze niż wejście na nią. Piatra Secuiului nie jest wysokim szczytem, ale dość stromym i skalistym, dlatego warto założyć porządne buty. Byłem świadkiem zejścia grupy studentów z Klużu – jedna z dziewczyn ubrana w adidasy była praktycznie znoszona przez kolegów, ponieważ nie była w stanie stawiać pewnie kroków w trudnym terenie.

Poza tym w okolicy Colțești znajdziemy ruiny średniowiecznego zamku z końca XIII w., który został wzniesiony po niszczycielskich najazdach mongolskich. Znajduje się nieco na zachód od wioski. Dojście jest dobrze oznaczone i proste, nie popełniajcie tylko mojego błędu próbując skrócić sobie drogę i drapiąc się na stromy grzbiet wzgórza – ścieżka doprowadzi na szczyt może nieco dłuższą ale zdecydowanie wygodniejszą trasą. Z zamkowego wzgórza można podziwiać widok gór wokół, szczególnie zjawiskowo wygląda sylwetka Seklerskiej Skały i widoczny w oddali Cheile (Wąwóz) Vălișoarei.

Kolejną propozycją na wycieczkę może być wyjście na czerwony szlak na zachód od Rimetei, który poprowadzi w góry i da możliwość zejścia do zamku w Colțești. jeśli wybierzecie tą trasę wiosną lub latem prawdopodobnie będziecie tonąć w soczystej zielenii krzewów, niezbyt wysokich drzew i mokrej trawy. Buty łatwo przemoczyć bo pada tutaj dość często, ale naprawdę warto. Teren nie jest jakoś mocno eksploatowany turystycznie i mamy okazję zatopić się w naturę. Gdzieniegdzie spomiędzy drzew przeziera widok na pola i łaki Rimetei i Colțești poprzedzielane posadzonymi rzadko drzewami. W jakiś niepojęty sposób przypomina to uprawy tarasowe z Azji. Kolejne wrażenie towarzyszące mi w tej wycieczce polegało na tym, że miałem wrażenie znalezienia sie na planie filmowym Jurrasic Park. Wokół soczysta zieleń, szczyty gór przykryte mgłą, czerwonawa ziemia i ani żywego ducha. Może przez tą atmosferę, albo po prostu z tego powodu, że szlak miejscami jest słabo oznaczony można się nieco pogubić. Ścieżki którymi sie poruszamy sa często zarośnięte trawą (może zmienia się to w szczycie sezonu), są momenty kiedy trzeba uważnie wybierać kierunek poruszania się. Zboczenie ze szlaku może być nieco bolesne, ponieważ rosnące wszędzie krzaki jeżyn drapią podczas próby przejścia na przełaj. Jeżeli bedziecie zainteresowani dłuższą wędrówka górską do wyboru jest jeszcze mnóstwo szlaków w okolicy. Ciekawym pomysłem może być np. pokonanie praktycznie całych Gór Trascău, z południa na północ, z okolic Jeziora Ighiel do Seklerskiej Skały. Przygoda ta oprócz podziwiania uroku gór pozwoli na zobaczenie kilku wąwozów, jaskiń i wodospadów. Zobaczymy też jak zmienia sie przestrzeń kulturowa – jak rumuńskie drewniane chaty z bardzo stromymi dachami krytymi strzechą, rozrzucone po wzgórzach,  zamieniają się w ciasno przylegajace do siebie murowane, bielone domki Węgrów. Niesamowityym wrażeniem musi być znalezienie sie w tych górach wczesną jesienią, kiedy liście zaczynaja zmieniać kolory. Podejrzewam, że intensywność i wysycenie barw może przyprawić każdego o szybsze bicie serca.

Tekst/fot. Piotr Przywojski

Już po raz drugi zabytkowe Dacie i Fiaty ruszą na podbój Rumunii. Kilkanaście samochodów wystartuje aby zwiedzić najpiękniejsze zakątki kraju śladami polskich turystów z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych

Ambasador Rumunii w Polsce Ovidiu Dranga zainicjował akcję już rok temu. Wtedy Do Rumunii oprócz Dacii wyruszyły Fiaty 125p. Teraz ich miejsce zajmą popularne niegdyś "maluchy". Start zaplanowano o 8:45 spod stadionu Krakowii w Krakowie. Pierwszy przystanek nastąpi w Satu Mare, gdzie odbędzie się coroczny zlot Dacii. Później grupa około pięćdziesięciu osób wyruszy nad Deltę Dunaju.

– Kiedyś był to dla Polaków bardzo popularny cel wakacyjny. Wyprawa ma na celu promowanie Rumunii w Polsce, przypominanie, że ten kraj ma wiele do zaoferowania dla turystów – mówi Ignat Timar, prezes Towarzystwa Polsko-Rumuńskiego w Krakowie.

Projekt został objęty patronatem rumuńskiego rządu, zaś nad organizacją czuwa Towarzystwo Polsko-Rumuńskie w Krakowie, Klub Miłośników Rumuńskiej Motoryzacji Dacia Drum Bun oraz Stowarzyszenie Miłośników Fiata 126p.

Postaramy się na bieżąco relacjonować wyprawę, w której weźmie udział także nasza redakcja. Wieści będziemy zamieszczać zarówno na portalu, fanpejdżu oraz specjalnej stronie poświęconej wydarzeniu. W wyjeździe bierze też udział ekipa TVP 3 Wrocław, która będzie zamieszczać relacje w regionalnych Faktach. Po powrocie dłuższe reportaże trafią też na antenę ogólnopolską.