Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Aby przegłosować wotum nieufności wobec premiera, potrzebnych było 233 głosów. Przeciwnicy Grindeanu zmobilizowali łącznie 241 posłów, którzy zagłosowali za jego odwołaniem z funkcji prezesa rady ministrów.

To pierwsza taka sytuacja w historii Rumunii, żeby premier został zdymisjonowany przez własną partię. Na 464 posłów obecnych na sali było 397 parlamentarzystów. Za odwołaniem premiera głosowało 241 posłów, a 10 było przeciw. Oznacza to, że od głosu wstrzymało się aż 156 parlamentarzystów. Ostatecznie za odwołaniem premiera nie głosowali między innymi Węgrzy z UDMR ani członkowie Partii Narodowo - Liberalnej (PNL), z której wywodzi się urzędujący prezydent Klaus Iohannis.

Prezydent Rumunii zapowiedział już, że spotka się w poniedziałek z przedstawicielami wszystkich partii politycznych, aby ustalić kto zostanie nominowany do stworzenia nowego rządu. Były premier Dacian Cioloș skomentował na Facebooku, że koalicja PSD i ALDE nie mają zdolności do rządzenia krajem. Jego poprzednik, Victor Ponta, który jako jeden z nielicznych przedstawicieli PSD wsparł Sorina Grindeanu, ocenił natomiast że posłowie głosowali zgodnie z linią partii ze strachu.

Problemy premiera zaczęły się w ubiegłym tygodniu, kiedy to stracił on poparcie własnej partii, o czym zadecydował komitet wykonawczy PSD. Wkrótce do dymisji podali się wszyscy ministrowie, a cała sytuacja przerodziła się w otwarty konflikt pomiędzy Sorinem Grindeanu a Liviu Dragneą - liderem socjalistów. Głosowanie nad wotum nieufności zaplanowano pierwotnie na niedzielę, jednak zostało ono przełożone na środę. W tym czasie odbywały się liczne rozmowy, w trakcie których oba obozy starały się pozyskać sojuszników.

Aktualizacja - 17:38

Media pełne są komentarzy i opinii dotyczących zaistniałej sytuacji. Wielu komentatorów uważa, że prawdziwym powodem odwołania premiera jest chęć przejęcia władzy przez Liviu Dragneę. Przypomnijmy, że nie mógł on objąć teki premiera ze względu na ciążące na nim zarzuty korupcyjne. Odwołanie Grindeanu miałoby więc być karą za wycofanie się z kontrowersyjnej ustawy, która pomogłaby liderowi socjalistów oczyścić się z zarzutów.

Sam Dragnea ocenił po głosowaniu, że teraz koalicja PSD - ALDE zacznie rządzić w zgodzie z wolą wyrażoną w grudniu ubiegłego roku przez wyborców. Grindeanu wydał zaś specjalne oświadczenie, w którym nawołuje do współpracy dla dobra kraju. "PSD to nie Liviu Dragnea. PSD to także nie Sorin Grindeanu. Partia powinna pozostać zjednoczona" - czytamy w oświadczeniu. Wśród polityków opozycji dominuje z kolei przekonanie, że dymisja rządu to jedynie element wewnętrznej walki w PSD, czego efektem była duża liczba posłów nie biorąca udziału w głosowaniu.