Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Polityka

Niewiele ponad pół roku trwały rządy Mihaia Tudose. Premier, który zastąpił na tym stanowisku Sorina Grindeanu, właśnie złożył dymisję po tym, jak stracił poparcie własnej partii

Mihai Tudose ocenił, że to był dobry rok choć przyznał, że "zawsze może się obwiniać o to, że nie udało mu się doprowadzić do budowy większej ilości autostrad czy szpitali". Podczas głosowania w gronie komitetu wykonawczego, w którym znajduje się kilkanaście najważniejszych osób w partii, zaledwie cztery osoby sprzyjały premierowi, a cztery wstrzymały się od głosu. Premier przyjął ich werdykt podając się do dymisji, chcąc tym samym uniknąć losu swojego poprzednika. Przypomnijmy, że Sorin Grindeanu nie chciał podać się do dymisji, w efekcie czego został odwołany podczas głosowania w parlamencie przez członków własnej partii.

Nie jest do końca pewne, jakie są kulisy dymisji Mihaia Tudose. Rumuńskie media zwracają uwagę na konflikt pomiędzy byłym już premierem a Liviu Dragneą - liderem partii socjaldemokratycznej, który doprowadził też do odwołania poprzedniego premiera.

Istnieje przypuszczenie, że to nie koniec zmian. Poprzednim razem, gdy dochodziło do zmian w rządzie, swoje stanowiska zachowało większość ministrów. Jak poinformował lider PSD Liviu Dragnea, obecnie można spodziewać się głębszej rekonstrukcji. Nie wiadomo jeszcze, jaka będzie reakcja prezydenta Klausa Iohannisa na zmiany. Wcześniej zapowiadał on, że nie dojdzie do nominacji kolejnego premiera z ramienia PSD. Przedstawiciele partii rządzącej twierdzą z kolei, że mają do tego pełne prawo, ponieważ posiadają większość w parlamencie. Istnieje jednak szansa, że w przypadku głębszego konfliktu dojść może do przedterminowych wyborów.

Wyjątkowym brakiem wyczucia wykazał się Mihai Tudose, pełniący od roku urząd premiera Rumunii. W jednym z programów telewizyjnych stwierdził, że jeśli na budynkach publicznych pojawią się seklerskie flagi, to będą wisieć także ci, którzy je wywiesili. Nie trzeba było długo czekać na reakcję węgierskich polityków, którzy są oburzeni tymi słowami

Wszystko zaczęło się od dyskusji na temat autonomii, o którą zabiega spora część Węgrów zamieszkujących wschodnią Transylwanię. Już samo wywieszanie seklerskich flag wywołuje bowiem wściekłość niektórych polityków w Bukareszcie. Słowa Mihaia Tudose były jednak bez wątpienia najostrzejszym wystąpieniem w toczącej się od lat debacie na temat praw węgierskiej mniejszości. Hunor Kelemen, lider Demokratycznej Unii Węgrów w Rumunii (UDMR) ocenił, że premier powinien przeprosić za swoje wystąpienie. Ma też żal do przedstawicieli innych partii, którzy nie zareagowali na te słowa.

Natychmiast pojawiła się też reakcja węgierskiego MSZ. Minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto stwierdził, że grożenie egzekucją nie przystoi żadnemu politykowi w XXI wieku. Został także wezwany ambasador Rumunii w Budapeszcie, któremu przedstawiono stanowisko węgierskiego rządu. Odpowiedź rumuńskiego MSZ były zadziwiające. Według zapewnień tamtejszych dyplomatów słowa premiera nie były bowiem antywęgierskie.

CZYTAJ WIĘCEJ o próbach utworzenia autonomii Seklerskiej

WIĘCEJ ARTYKUŁÓW o Węgrach w Rumunii pod tagiem "Węgrzy"

Radu Mazăre, który od 2000 roku przez piętnaście lat pełnił funkcję burmistrza Konstancy, poprosił o azyl na Madagaskarze. Swoją decyzję tłumaczył brakiem szans na uczciwy proces w Rumunii

Mazăre jest oskarżany o korupcję, ale mimo to nie obejmował go zakaz opuszczaniu. Były burmistrz Konstancy wykorzystał ten fakt i tuż przed świętami Bożego Narodzenia wyjechał na Madagaskar, skąd napisał list otwarty do władz Rumunii. Informował w nim, że nie wróci i będzie prosił władze Madagaskaru o azyl. Sam siebie określił mianem celu państwa w państwie, które kontroluje rumuńską politykę. Zapowiedział, że jego powrót będzie możliwy dopiero wtedy, gdy będzie mógł liczyć na prawdziwą sprawiedliwość.

Radu Mazăre jest oskarżany o szereg przestępstw związanych z korupcją i nadużywaniem urzędu. Twierdzi, że jest niewinny, a służby antykorupcyjne odrzuciły wszelkie dowody które miałyby oczyścić go z zarzutów.

Niemal pięćdziesięcioletni Radu Mazăre to postać w Rumunii znana. Wywodzący się z Partii Socjaldemokratycznej polityk wielokrotnie dał się poznać jako ekscentryk lubiący zwracać na siebie uwagę. W czasach, gdy pełnił urząd burmistrza Konstancy, brał udział w organizowanych przez siebie samego paradach, podczas których występował w niecodziennych strojach. Przebierał się między innymi za faraona i niemieckiego oficera z czasów II wojny światowej, czym wzbudził niesmak rumuńskich mediów.

Były burmistrz Konstancy nie wybrał Madagaskaru przypadkowo. W 2012 roku wydzierżawił tam niecałe dwa hektary terenu tuż nad oceanem, w którym chciał wybudować własny ośrodek turystyczny Mantasaly w popularnym. Powstało tam kilkanaście domków letniskowych, bar, spa, restauracja i sklep.

Opublikowane w piątek przez ośrodek IRES badania potwierdzają legendarny defetyzm Rumunów. 75% z nich uważa, że jest źle. Niemal połowa twierdzi natomiast, że nadchodzący rok będzie jeszcze gorszy. Zaledwie 17 procent respondentów oceniło, że sytuacja w kraju jest dobra

46% respondentów oceniło, że rok 2018 będzie jeszcze gorszy od obecnego (26% stwierdziło, że będzie lepiej, a 25% że tak samo). Wygląda na to, że jest to stały trend. W zeszłym roku wyniki były bowiem podobne. Te same badania pokazują, jak mieszkańcy Rumunii oceniają swoją satysfakcję z życia. Tutaj wyniki są nieco lepsze, gdyż 59% odpowiedzi było pozytywnych, z czego 4% osób oceniło się jako "bardzo zadowolonych". Z kolei 40% respondentów oceniło, że nie jest zadowolonych z życia.

Jako powody do obaw najczęściej podawano strach przed politycznym kryzysem (27%), wzrostem cen (24%), chorobą (13%) czy brakiem pracy (6%). Sondaż pokazał też nastroje dotyczące sytuacji politycznej w kraju. Aż 90% osób wskazało, że nie jest z niej zadowolona (tylko 9% respondentów była przeciwnego zdania). Komu więc ufają Rumuni? Najlepszy wynik (38%) zanotowała Unia Europejska. Na podium znaleźli się także włodarze miast i media (po 31%). Później wskazania dotyczyły kolejno prezydenta (28%), Banku Narodowego (24%), organizacji pozarządowych (22%), premiera (16%), parlamentu (11%) i partii politycznych (8%).

Z uwagi na obchody w przyszłym roku stulecia Zjednoczenia Rumunii ankieta zawierała też pytania o najważniejsze wydarzenie minionych stu lat. Najczęściej wskazywano obalenie komunizmu (20%), Zjednoczenie w 1918 roku (15%), wstąpienie do Unii Europejskiej (8%) i... czasy komunizmu (7%). Jakie więc były najważniejsze wydarzenia minionego roku, które wskazywali? 30% wskazało na wprowadzane przez rząd zmiany w prawie. Za istotne uznano też antyrządowe protesty (28%), podwyżki płac w sektorze budżetowym (17%) czy zmiany w rządzie (12%). 

Podczas dzisiejszej debaty w rumuńskim senacie doszło do gorącej dyskusji. Przedstawiciel opozycji stwierdził, że Unia Europejska powinna nałożyć na Rumunię sankcje, podobnie jak w przypadku Polski. Słowa te spotkały się z ostrym sprzeciwem przewodniczącego izby wyższej, który stwierdził że działania polskiego rządu zasługują na podziw

Wszystko zaczęło się od dyskusji nad zmianami w sądownictwie proponowanymi przez rumuński rząd. Radu Mihail z opozycyjnej partii USR stwierdził, że przyjęcie zmian może doprowadzić do objęcia Rumunię sankcjami, podobnie jak nastąpił to w przypadku Polski wobec której Komisja Europejska uruchomiła artykuł 7 traktatu Unii Europejskiej. Przypomnijmy, że propozycje ustaw wzbudzają protesty części społeczeństwa i sprzeciw polityków opozycji. Radu Mihail powiedział, że nie chce aby Rumunia znalazła się wśród państw takich jak Polska i Węgry.

W odpowiedzi głos zabrał Călin Popescu Tăriceanu - wywodzący się z koalicyjnej partii ALDE przewodniczący senatu. Stwierdził, że Polska zasługuje na podziw, ponieważ wie, jak respektować swoje wartości, tradycje i niezależność. Stwierdził też, że młodzi politycy nie zdają sobie sprawy z tego, że do tej pory sprawiedliwość w Rumunii istniała wyłącznie na papierze.

Fot. www.guv.ro

Ogłoszona dzisiaj żałoba narodowa potrwa do soboty. Wtedy w katedrze w Curtea de Argeș odbędzie się pogrzeb króla Michała

Trumna z ciałem króla Michała znajduje się obecnie w Pałacu Królewskim w Bukareszcie. Dzisiaj i jutro mieszkańcy mogą oddać mu hołd pomiędzy 8:00 a 22:00. W sobotę zostanie przewieziona do Curtea de Argeș, gdzie odbędzie się uroczysty pogrzeb. Hołd Królowi mogą złożyć także mieszkańcy Polski. W Ambasadzie Rumunii w Warszawie (ul. Fryderyka Chopina 10C) w dniach 14 i 15 grudnia 2017 r. w godzinach 10.00-12.00 i 14.00 -16.00, i 16 grudnia 2017 r. między 10.00-12.00 otwarta będzie księga kondolencyjna.

Żałoba narodowa jest w Rumunii ogłaszana tylko w wyjątkowych sytuacjach. Po raz pierwszy obchodzono ją 12 stycznia 1990 roku ku pamięci ofiar rewolucji 1989 roku. Kolejna żałoba została ogłoszona dopiero jedenaście lat później, 14 września 2001 roku, po zamachach na World Trade Center. Kolejne żałoby były ogłaszane w związku ze śmiercią znanych osobistości lub w wyniku wyjątkowo tragicznych wypadków. Na przykład podczas pogrzebu królowej Anny lub po pożarze w klubie Colectiv. 18 kwietnia 2010 wspominano w ten sposób ofiary katastrofy lotniczej w Smoleńsku, w wyniku której zginął między innymi prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką. Obecnie żałobę ogłoszono po raz jedenasty po 1989 roku.